Konsultacje:
– Centrum Medyczne, ul. Gajowa 3, Poznań – wtorek, godz. 16.00-18.00 (tylko po uprzednim umówieniu się)
– Med-Polonia Sp. z o.o. NSZOZ, ul. Obornicka 262, Poznań – środa, godz. 17.00-19.00
– oraz w innym terminie po uprzednim telefonicznym uzgodnieniu

telefon: 607 22 99 33 od poniedziałku do piątku do godziny 21:00
adresy e-mail:
 mkubasik@wp.pl
konsultacje@drkubasik.pl – odpowiedź w kolejności otrzymania maili
kontrole@drkubasik.pl – korespondencja pooperacyjna – odpowiedź priorytetowa
strona internetowa: http://www.drkubasik.pl

Redukcja jabłka Adama – cena (2014):
znieczulenie miejscowe: 3500 zł
Znieczulenie ogóle też możliwe, ale jest droższe i przy tak niewielkim zabiegu raczej niezalecane.

Mastektomia – ceny (marzec 2012):
– konsultacja 100zł
– mastektomia 6 tyś zł (lub na NFZ!)
– korekta blizn (po mastektomii lub innych) – na NFZ!
– wytworzenie brodawek piersiowych z warg sromowych mniejszych (u osób, które ich nie posiadają z racji powikłań w zabiegach wykonywanych przez innych lekarzy) – 4500zł
– maskowanie blizn przeszczepem włosów – 5-6 zł od 1 cebulki
– opieka pooperacyjna – bezpłatnie

Mastektomia wykonywana jest po okazaniu po wszczęciu postępowania i dostarczeniu podstemplowanej kopii pozwu. Na każdą operację wymagane jest skierowanie od lekarza prowadzącego lub rodzinnego.

Metoda operacji zależy od wielkości piersi i indywidualnych predyspozycji. Mogą być to albo klasyczne cięcia, albo około brodawkowe połączone z odsysaniem tłuszczu. Można wybrać także metodę mieszaną – poddać się odsysaniu nawet w przypadku większego biustu, a jeśli po jakimś czasie nie nastąpi obkurczenie skóry wykonać korektę.

Istnieje możliwość wykonania usunięcia piersi na NFZ. Konieczne jest:
– posiadanie dowodu już na nowe dane
– skierowanie od lekarza rodzinnego (lub endokrynologa jeśli to lekarz prowadzący)
– na skierowaniu musi być wyraźnie napisane, iż chodzi o usunięcie GINEKOMASTII
– posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego (na zabieg trzeba mieć zaświadczenie ze sobą, w Poznaniu nie uznaje się książeczek zdrowia)
– w okresie rozliczeniowym doktor może wykonać ograniczoną liczbę tych zabiegów na NFZ
– o zakwalifikowaniu do zabiegu doktor podejmuje decyzję tylko i wyłącznie po wcześniejszej konsultacji
UWAGA!!! Niestety otrzymaliśmy informację, że na chwilę obecną mastektomia na NFZ nie jest możliwa. O kolejnych zmianach będziemy informować na bieżąco. 

Na NFZ można również u doktora usunąć wszelkie blizny (także te po mastektomii). Konieczne jest skierowanie od lekarza rodzinnego i oczywiście posiadanie poświadczonego ubezpieczenia.

U doktora Kubasika można także wykonać wytworzenie brodawek piersiowych u osób, które je straciły w wyniku powikłań podczas mastektomii wykonywanej przez innych lekarzy (jeśli doktor sam wykonuje mastektomię to naturalne brodawki zostają zachowane). Doktor stosuje nową metodę wykonania brodawek ze skóry warg sromowych mniejszych. Zabieg jest o tyle korzystny, że po pierwsze pofałdowana skóra warg się doskonale nadaje do imitowania brodawki, a po drugie można się od razu pozbyć części niechcianych atrybutów kobiecości.

Doktor jest bardzo miły, obeznany z tematyką TS i transseksualnymi pacjentami. Bardzo dokładnie omawia z pacjentem ewentualny zabieg i wyjaśnia wszystkie wątpliwości. Ma bardzo dobrą opinię na portalu znanylekarz.pl

 

Ceny SRS K/M (marzec 2015):
konsultacja: 100zł
neophalloplastyka I: 9000zł (wytworzenie penisa)
neophalloplastyka II: 3500-4500zł (zaprotezowanie protezą silikonową sztywną z ceną protezy), istnieje możliwość wstawienia protezy hydraulicznej, ale koszt jej samej jest bardzo wysoki, nawet 300 tyś. zł.
proteza jąder: 6500zł
kolpektomia (usunięcie pochwy i częściowe zamknięcie sromu): 5000-6000zł UWAGA: ten zabieg chwilowo nie jest przez doktora wykonywany z powodu braku ginekologa, z którym współpracował do tej pory.
labioplastyka (korekta warg sromowych mniejszych): 4000zł (4500zł jeśli usunięcie warg jest równoczesne z wykształceniem z nich brodawek piersiowych, info TU )
przedłużanie penisa: 2500zł za etap, konieczne 3 etapy (dotyczy tylko penisów wykonanych metodą „płata bocznego” jeszcze bez protez)
Wszelka opieka pooperacyjna jest darmowa.

Doktor operuje w poznańskim Certusie albo w poznańskiej Med Polonii. Cena zabiegu waha się nieznacznie w zależności od miejsca wykonania (Cesrtus zazwyczaj wychodzi trochę taniej).

 

 

Opinie pacjentów o SRS K/M

Relacja pacjenta pierwszy etap 2013:

Cena na dzień dzisiejszy za I etap to 9 000 zł.
Operację miałem w poznańskim szpitalu „Certus”. Po przyjęciu do szpitala wykonują badania (EKG i krwi). Przed zabiegiem odbywa się rozmowa z anestezjologiem, chirurgiem (Kubasik), a nawet z internistą. Padają standardowe pytania jak przy każdej operacji, czyli jakie i kiedy przeszliśmy zabiegi, czy mamy uczulenia, jakie bierzemy leki itd. Anestezjolog zaproponował znieczulenie podpajęczynówkowe, jednak obecny przy tej rozmowie Kubasik zasugerował, żeby raczej przeprowadzić zabieg pod narkozą, bo z doświadczenia wie, że przy podpajęczynówkowym okolica operowana zawsze bardziej krwawi. Ja nie miałem przeciwwskazań do żadnego z tych rodzajów znieczulenia, więc wybrano narkozę. Po przebudzeniu trząsłem się przez chwilę i miałem lekkie mdłości. Ból okolicy operowanej nie był specjalnie dokuczliwy. Dobę po zabiegu przeleżałem. Kiedy miałem już wstawać, przyszedł do mnie rehabilitant (!). Nie było wcale tak łatwo się podnieść, a gdy się poruszałem, rana bolała w „szczypiąco-piekący” sposób. Oczywiście chodziłem lekko zgarbiony. Na szczęście z dnia na dzień odczuwałem poprawę. Po dwóch dobach od operacji lekarz usuwa dren i wychodzi się z kliniki. Personel i warunki w szpitalu bez zarzutu.
Po dwóch tygodniach chodzę prawie całkowicie wyprostowany. Trochę ciągnie z boku.
Co do samego rezultatu, to jestem zadowolony. Kształt fallusa jest bardzo estetyczny. Mankamentem jest to, że znajduje się on nieco za wysoko, jak już pisali o tym moi poprzednicy. Rozumiem jednak, że przy tej metodzie inaczej się nie dało.
A teraz uwaga: nie założono mi zewnętrznych szwów metalowych, lecz specjalne plasterki spełniające ich funkcję. To było miłe zaskoczenie dla mnie. Dzięki temu nie będę miał dodatkowych blizn-kropek wzdłuż blizny głównej.
Rozmiar fallusa to ok. 10 cm w długości, ok. 3,5 cm średnicy, a co za tym idzie ok. 11 cm w obwodzie.
Rady: Kupić sobie kilka par luźnych majtek przed zabiegiem (niech będą o ok. dwa rozmiary za duże). Do tego luźne spodnie. Jeśli planuje się operacje na lato, warto się zaopatrzyć w duże szorty z wszytą w środku specjalną białą siatką zastępującą bieliznę.
Ja zostałem parę dni po zabiegu w Poznaniu. Wynająłem pokój, miałem zapasy jedzenia i do kontroli tam przebywałem. Jeśli ktoś mieszka daleko, to nie jest to złe rozwiązanie. Nie decydowałbym się na kilkugodzinną podróż pociągiem dwa dni po zabiegu, od razu po wyjściu ze szpitala. Samochodem też lepiej samemu nie kierować.
Zanim ktoś decyduje się w ogóle na tego typu zabieg, powinien zebrać jak najwięcej informacji na ten temat i przemyśleć go. Ja nie żałuję.


pacjent VVV maj 2012:

implant jąder i labioplastyka, cena 7500 (labioplastyka i jądra, można robić oddzielnie ale wtedy może być trochę drożej)
Miejsce: Poznań, Med-Polonia, chirurg dr Kubasik (wcześniej robił mi też penisa)
konsultacja 100, ale jako, że robiłem jakiś czas temu penisa u niego, to nic nie zapłaciłem

Na zabieg wszedłem z marszu. Przyszedłem, od razu zaprowadzili mnie do sali i zaprosili na fotel (coś jakby ginekologiczny, ale nie do końca). Znieczulenie miejscowe. Można wcześniej normalnie jeść, tylko wiadomo, że lepiej żeby to było coś lekkiego.

Najpierw była labioplastyka. Nic nie widziałem, bo kąt jest taki, że nie da się zaglądać. W każdym razie najpierw wycinanie warg sromowych itp, potem wkładanie jąder, potem szycie. Labioplastyka w ogóle nie boli. Nie ma też takiego paskudnego uczucia jak przy cięciu skalpelem, bo Kubasik używa teraz takiego czegoś chyba na ultradźwięki. Jakby długopis podłączony do prądu. Od razu tnie i zamyka naczynia. Nic nie czuć tylko trochę śmierdzi. Jedyny bolesny moment to wsadzenie jąder. Chciałem bardzo wysoko, więc trzeba było naciągnąć mocno skórę i wepchnąć je na chama. Boli ale tylko przez chwilę. Poza tym przez 2 godziny, bo tyle to trwało, prawie nic się nie czuje. Po wszystkim od razu do domu. Można w miarę normalnie iść.

Teraz efekt. Z korekty dołu i z jąder jestem meeeeega zadowolony. Tylko wiadomo, że to jest wrażenie zaraz po zabiegu i przy gojeniu może się jeszcze zmienić i zepsuć. Problem jest też taki, że część szwów i rany brudzi się przy oddawaniu moczu i może być problem z gojeniem. Więc teraz podaję wrażenia na dzień dzisiejszy, na ostateczną ocenę trzeba jeszcze zaczekać. Ale na dziś jestem bardzo zadowolony bo jest dokładnie tak jak chciałem i jak sobie wyobrażałem. Idealnie w stosunku do oczekiwań.

Labioplastyka: cała skóra wokół łechtaczki została wycięta, a jej krawędzie połączone z wargami większymi. Teraz wygląda to tak, że całość jest gładka i tworzy jedną linię, nic nie wystaje. Jak się naciągnie to odsłania się żołądź łechtaczki. To maksymalna możliwość, która nie powoduje żadnego zagrożenia dla zmiany unerwienia łechtaczki. Jeśli ktoś decyduje się na ryzyko, to oczywiście może ją schować pod skórą i zasłonić całkowicie, ale Kubasik tego nie zrobi. No i ja też nie chciałem. Wargi sromowe mniejsze zostały całkowicie usunięte. I to naprawdę radykalnie, nic nie zostało. Wszystko jest gładkie. Jedyne co zostało to wejście do pochwy i cewka moczowa nad nim. Ja mam anatomicznie to wejście bardzo cofnięte, więc nawet jak rozchylę nogi to nic nie widać. Trzeba by tam palcami grzebać żeby coś zauważyć. Tylko oczywiście trochę podpada lekkie wybrzuszenie łechtaczki, nie ma mowy żebym z rozłożonymi nogami robił za genetycznego przy bliskim kontakcie, ale jak odrosną mi włosy to też sporo zasłonią. W każdym razie nie chodziło mi o rozkraczanie się przed obcymi ludźmi tylko o własną psychikę. Na razie jeszcze wszystko jest spuchnięte, ale potem przy myciu się powinno być tam prawie gładko. I jeszcze jedno – ja nie zamykałem wejścia do pochwy bo nie chciałem. Jak pisałem – u mnie prawie go nie widać. Ale jak ktoś bardzo chce to Kubasik może to zrobić. Tylko, że to ryzykowny zabieg i kręci nosem. No i nie zamyka się idealnie tylko zostaje mała dziurka na mocz.

Jądra: nie mam worka mosznowego bo nie chciałem. Penis robiony przez Kubasika jest o jakiś centymetr za wysoko. Może i o dwa w stosunku do naturalnego. A Kubasik robi jądra w wargach sromowych większych co daje niby fajne worki, ale z kolei za niskie w stosunku do naturalnych jąder. Wygląda to więc tak sobie – penis za wysoko, jądra za nisko. Ja się zdecydowałem tak jak mówiłeś – jądra na spojeniu łonowym zaraz pod penisem. I takie mam. Żadnego odstępu. Zaraz pod penisem jest wyraźne zgrubienie z dwoma jajkami. Jądra nie są rozdzielone jak byłyby w wargach sromowych tylko siedzą sobie koło siebie pod skórą. Na razie prawe jest trochę wyżej (to normalne u facetów, ale chyba zazwyczaj lewe jest wyżej, wszystko jedno). Nie wiem jeszcze jak się ostatecznie ułożą. Wygląda to tak jak u normalnego faceta kiedy mu jajka mocno zmarzną i worek się ściągnie. Moim zdaniem jest bardzo naturalnie. Trochę szkoda, że się tam nic nie buja, ale z drugiej strony dużo jeżdżę na rowerze i trochę konno i nie wyobrażam sobie tego z jajkami między nogami. A one trochę między nogi wchodzą, ale minimalnie. Były by jeszcze fajniejsze jakby dać większy rozmiar jąder, ale doktor się bał, że mogą wtedy wyskoczyć, bo tam jest jednak mniej miejsca niż w wargach. Jak mi odrosną włosy to powinno być jeszcze lepiej.

Ogólnie ocena efektu w skali 1 do 10 gdzie jedne to totalna porażka a 10 ideał to będzie jakieś 8. Przy seksie genetycznego nie da się udawać, ale pod prysznic z facetami albo do sauny bez żadnego problemu.

Dalszy ciąg relacji, miesiąc po zabiegu:
Gojenie:
Goiłem się długo. Było gorąco, co nie sprzyjało. Codziennie moczyłem tyłek w misce z połową kilograma soli dla wybicia bakterii. Większych problemów nie było. Minimalna ilość ropy. Za to spuchłem mocno i bardzo bolała mnie żołądź łechtaczki. Spuchła tak mocno, że wyszła spod szwów i ocierała się o opatrunki. Wrażenie bardzo, bardzo nieprzyjemne. Krwawiłem ponad dwa tygodnie. Nie bardzo, ale opatrunki musiałem nosić do trzeciego tygodnia włącznie. Z powodu bólu i strachu ograniczałem ruchliwość do minimum przez 2 tygodnie. Można po zabiegu spokojnie chodzić, ale nie jest to przyjemne. Nie uniknąłem jednak pozycji kowboja. Bałem się przez pierwszy tydzień łączyć nogi żeby tam czegoś nie narobić. W pracy naopowiadałem, że mam kontuzję pachwiny i tak niby to kulałem na jedną nogę, żeby nie podpadło, że się dziwnie rozkraczam. Opuchlizna zaczęła schodzić dopiero po tygodniu. Musiałem się podmywać po każdej wizycie w toalecie, bo mocz zalewał część ran. Nic się przez to na szczęście nie paprało. Minął już miesiąc, rany się całkowicie zabliźniły, ale jeszcze niektóre miejsca mnie pobolewają. Jest jedno miejsce na szwie pod jądrem gdzie zrobiło się małe zgrubienie i to mnie momentami boli jak chodzę, albo jak nacisnę palcem pod określonym kątem (bo nie każdy ucisk boli). Może to blizna naciska na nerw, może szew w środku jeszcze się nie rozpuścił. Póki co czekam co z tym będzie dalej. Aha, wszystkie szwy są rozpuszczalne. Nie musiałem jechać na zdjęcie (czyli dodatkowy mały plus, bo odpada zwolnienie z roboty i kasa za przejazd).

Jądra:
Moim zdaniem wyglądają bardzo dobrze, choć mogły by być większe. Przy większych jednak był strach, że się nie zmieszczą. Nie wiszą swobodnie, tylko są ściśnięte i wyglądają jak górka pod penisem, na której on sobie leży. Jeszcze nie odrosły mi całkowicie włosy, zakładam, że z nimi będzie lepiej. Między penisem a jądrami nie ma żadnego odstępu. Są tuż pod nim. Lewe jest lekko niżej od prawego. Jak chodzę to czuję tam minimalny ucisk. Nie wiem czy to jeszcze od gojenia, czy tak zostanie. W każdym razie nie przeszkadza. Na fotach mniej więcej widać jak to wygląda. Początkowo wyglądały jak jednolita górka, teraz mam wrażenie, że zaczynają się jakby trochę rozdwajać. To znaczy, że robi się między kulkami małe wgłębienie, przez co wyglądają naturalniej. Kubasik mówił, że z czasem skóra się rozciągnie i będzie jeszcze lepiej, ale tak średnio mu wierzę. Teraz jednak widzę, że coś tam się trochę dzieje. Myślę też o zakupie pompki i próbie lekkiego rozciągnięcia skóry jak już będę miał pewność, że wszystko się na 100% zagoiło. Ale jak by się nie udało, to efekt i tak jest ok. W stosunku do oczekiwań – 100%. Nie wiem jak ocenić jądra w stosunku do naturalnych. Wizualnie widać to na fotach, niech każdy sam oceni. W dotyku są dość twarde, nie przelewają się w worku jak to chyba powinny robić naturalne. Kulki pod skórą się minimalnie przemieszczają. Mogę jądra ująć w dłoń i lekko potrząsnąć góra-dół, co sprawia mi przyjemność. Do orgazmu tak się nie da dojść, ale uczucie jest bardzo miłe. Dolna część jąder zachodzi na nerwy łechtaczki i stąd płyną dodatkowe bodźce. Pierwszy ostrożny stosunek (stosuję nakładkę na penisa) był bardzo satysfakcjonujący w związku z regularnym uciskiem właśnie na jądra. Orgazmu z tego nie będzie, ale jest znacznie fajniej niż wcześniej.

Labioplastyka:
Z efektu jestem bardzo zadowolony, ale są plusy i minusy. Plusy to takie, że wszystko co było na zewnątrz jest wycięte. Ładnie się zagoiło. Wszystko równo i że tak powiem zgrabnie. Łechtaczka jest zrównana z dużymi wargami. Przez opuchliznę żołądź początkowo wylazła na zewnątrz. Ale jak opuchlizna zeszła to się schowała i obecnie znajduje się pod skórą. Jest tam tylko lekkie wybrzuszenie.

Minusem jest zmniejszenie czucia łechtaczki. Osiągnięcie orgazmu jest trochę utrudnione. Łechtaczka jest schowana pod skórą. Wzdłuż niej idą dwa szwy. Czuję w tym miejscu zgrubienia pod skórą i nie wiem czy się jeszcze rozejdą, czy nie. Po tym, jak mi wszystko spuchło, to odsłonięta żołądź ocierała się opatrunek i to bolało. Myślę, że mogła się przez to stać mniej wrażliwa mimo tego, że już się schowała pod skórę. Mam więc wrażenie osłabienia czucia w „tych” rejonach o jakieś 30-40%. Orgazm osiągam nieco później niż zwykle i jest trochę mniej satysfakcjonujący, a po nim odczuwam lekkie drętwienie w tej okolicy. Trochę mnie tam jeszcze boli. I chyba ciało jest trochę ogłupiałe po abstynencji. Nie wiem, czy tak już zostanie i mam nadzieję, że z czasem się poprawi. Gdyby jednak tak miało zostać, to i tak uważam, że było warto.


pacjent wrzesień 2011:

Po konsultacji:
Brzuch mam podobno bardzo dobry, jeśli chodzi o ilość tkanki tłuszczowej, nie za mało, nie za dużo, ale problem może być z tętnicą. Dwójkę w zrobiono mi z bardzo dużym cięciem i nikt w tej chwili nie jest w stanie powiedzieć, czy podczas zabiegu nie została uszkodzona potrzebna tętnica do ukrwienia płata. Kubasik stwierdził, że nawet badanie z kontrastem albo USG nie będzie do końca miarodajne, więc decyzja należy do mnie. Ja już decyzję podjąłem – będę ryzykował, najwyżej płat zostanie wszyty z powrotem w ciało. Nie mam innej opcji, nic nie mam do stracenia.

Po operacji:
Znieczulenie miałem ogólne.
Pomimo dużej blizny po dwójce, udało się znaleźć tętnicę i penis żyje. Sama końcówka jedynie być może nie całkiem jest ukrwiona, zrobiła się fioletowa i dr Kubasik mówił, że może się dłużej goić, ale jeśli tak się stanie, to będzie przypominać żołądź, więc jest naprawdę dobrze. Choć teraz bardziej mi to wygląda na krwiak po zabiegu, który się może wchłonąć.

Długość, jak dla mnie, w sam raz. Jest gruby, ale to też przez opuchliznę. Potrzeba czasu na zagojenie.

Co do samej kliniki (Med-Polonii) – to jest po prostu fantastycznie. Sama organizacja bez zarzutu. Gdy tylko przyjechałem – karta już była założona, wszystko poukładane, bezproblemowo. W pokoju łazienka, telewizor, internet, telefon i super obsługa, dobre jedzenie. Pełen profesjonalizm, opieka super, mili lekarze i pielęgniarki.

Sam Kubasik to wspaniały lekarz i – co ważne – normalnie można z nim pogada. Jedna wada – zapominalski i roztrzepany. Ale konkretny i nie traktuje nikogo z góry. Z Kubasikiem normalnie się rozmawia, jak równy z równym. Codziennie kilka razy przychodził kontrolować, pytając, „jak tam ptaszek”. Zresztą o wszystkich lekarzach z Med-Polonii mam dobre zdanie.

Gdy chciałem wracać (sam pociągiem) – kazali mi przed wyjściem, cały czas chodzić po klinice i w razie czego zostawiliby mnie na jeszcze jedną noc (musiałbym zapłacić za kolejną dobę niestety), gdybym poczuł się słabo. Ale na szczęście wszystko było ok. Po powrocie wysłałem wieczorem dr Kubasikowi SMS, że wszystko ok. Było już późno, mimo to odpisał. Więc naprawdę przejmuje się pacjentami.

Na razie chodzę zgięty. Pod kolana na noc muszę coś podkładać, bo inaczej bok ciągnie, ale generalnie jest ok. Do przeżycia Po dwójce ból był o wiele większy. No i pod małego mam podkładać opatrunki tak, żeby był cały czas w odpowiedniej pozycji (nie w całkowitym zwisie), bo wtedy ma lepsze ukrwienie.

Nawet gdyby płat się nie przyjął – nie żałowałbym decyzji o robieniu operacji tam. Jak teraz uzbieram kasę – to chcę zamknąć krocze dr Kubasik zgodził się zrobić zabieg. Rozmawiałem na temat kolejnych etapów. W tej chwili jest możliwość protezowania płata protezą amerykańską, jest droższa (nie pytałem dokładnie ile), ale się sprawdza. A protezy jąder – 4.500 zł (w znieczuleniu miejscowym, wychodzi się tego samego dnia po zabiegu do domu).

Standardowe drobne komplikacje przy gojeniu:
Penis przekrwawiał w miejscu zszycia, nie chciał się goić wokół podstawy (tam gdzie wychodził z podbrzusza). W płacie prawdopodobnie utworzył się spory krwiak, ale rozszedł się z czasem, Na żołędzi zrobił się duży twardy strup, który zszedł dopiero po około 3 miesiącach. W trakcie gojenia pomagało przemywanie rany rivanolem. Czucie powierzchniowe na razie dość słabe.

wrażenia po około pół roku:
Wszystko ładnie się zagoiło. Penis jest zupełnie naturalnych rozmiarów, jest kilka cm poniżej blizny po dwójce, więc raczej w odpowiednim miejscu, za to nieco przesunięty w lewo. Niestety trochę to jednak
trwa zanim wszelkie opuchlizny zejdą. Wydaje mi się, ze jeszcze w środku część dopiero dojdzie do siebie, szczególnie w miejscu, gdzie płat przechodzi pod skórą. Czucie jest słabe, powierzchowne,
jednak efekt wizualny i samopoczucie nie do przecenienia 🙂


pacjent 2006:

Lekarz jest bardzo miły i – co najważniejsze – sensowny i rzeczowy. Odpowie wyczerpująco na wszystkie pytania. Przed zabiegiem, po obejrzeniu pacjenta, jest w stanie powiedzieć jakiej mniej więcej długości i grubości będzie penis.

Jestem dopiero dwa tygodnie z hakiem po zabiegu i Kubasik nie zdjął mi jeszcze wszystkich szwów (na penisie już nie mam, ale zostały na boku).

Na zabieg nie czekałem, bo sam wyznaczyłem sobie termin za dwa miesiące od wizyty bo tak mi pasowało. Ale terminy są krótkie. Jakoś do dwóch tygodni.

Do zabiegu przygotowywałem się standardowo – nie żreć aspiryny i sześć godzin przed nie jeść i nie pić. Jako, że to nie narkoza tylko z/o.

Na konsultacjach byłem w klinice Bieleckiego. Najpierw u samego guru, ale to on mnie odesłał do Kubasika. Nie płaci się nic bez względu na ilość wizyt. Ja nawiedzałem każdego ze 3 razy :).

Operowany byłem w Poznańskim Certusie. Warunki doskonałe – w ogóle nie ma co opisywać szpital – ideał. Cena 4700. Zabieg był nie w narkozie tylko w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Nie chciałem nic na sen i tak marudziłem, że pozwolili mi oglądać większość operacji. Ja bym się wkurzył na miejscu chirurga gdyby mi pacjent mówił „dalej pan tnie, dalej, daaaalej”, ale Kubasik był ubawiony i zagroził, że jak się nie zamknę to mi zrobi 4 cm :). W ogóle ma świetne czarne poczucie humoru.

Co do penisa to częściowo jestem zadowolony a częściowo nie – jak to zazwyczaj bywa. Minusy są takie, że z boku mam szramę długości ok. 30 cm, ale wygląda jak kreska długopisem. Nie wiem jednak czy się nie rozlezie – mam skłonności do bliznowacenia. Pod szramą, przez całą jej długość i mniej więcej na szerokość 1cm nie mam czucia. Nie wiem czy wróci, po mastektomi też tak miałem i dużo się naprawiło.
Penis na razie jest jeszcze trochę przykurczony bo płat z brzucha ciągnie go jakby z powrotem do środka, ale już wiem, że na długość nie mogę narzekać:) Członek trochę też przesunął się na lewo i do góry, co zaczyna mnie niepokoić. Wzdłuż członka biegnie szrama i pewnie zostanie blizna. Kolejny minus to to, że jest w żołędzi trochę za gruby, ale tam też jest jeszcze trochę opuchnięty i mam czekać co będzie dalej. Prawdopodobnie będę miał małą poprawkę w ramach kosztów zabiegu na znieczuleniu miejscowym. (Dopisek 2008 – żadna korekta żołędzi, czy ogólnego kształtu penisa nie była potrzebna. Wszystko się ukształtowało w miarę gojenia.)

Ogólnie, poza blizną i tym zgrubieniem wygląda dość naturalnie, choć oczywiście przy bliskim kontakcie i dobrym świetle nikt się nie nabierze :). Poza tym jest ciepły i jak na razie nie rosną na nim włosy :). Największy plus to taki, że już mam czucie i to zaskakująco silne. Na spodzie, na całej długości mam czucie prawie zupełnie normalne a na reszcie płata – jak to nazywam – plackowate. Miejscami silne, miejscami wcale, ale to się ponoć jeszcze rok ma dobudowywać. Częściowo też dotyk czuję w boku, bo stamtąd był pobrany nerw, ale to ma się w głowie jeszcze przestawić. W każdym razie ściąganie części szwów bolało.

Najgorsze ze wszystkiego to ta zgięta pozycja. Chodzi się zgiętym 90 stopni i śpi na plecach z podkurczonymi nogami. Szwy bardzo mocno trzymają i nie trzeba się bać, że się je zerwie przez sen. W szpitalu muszą ci dać taki wałek bod nogi żebyś nie prostował kolan. W domu będzie potrzebna zrolowana kołdra czy coś takiego. Nienawidzę spać na plecach a ciągle jeszcze muszę – to naprawdę paskudztwo :). Przez pierwsze dwa tygodnie szwy tak cię trzymają, że w sumie nie wyprostujesz się przez nieuwagę. Potem skóra zaczyna się naciągać i każdego dnia masz trochę większe możliwości. Mi leci 5 tydzień po zabiegu, już szwów na boku dawno nie mam, ale do pełnego przeprostu jeszcze mi brakuje dosłownie ciut ciut. W łóżku lewa noga wciąż lekko zgięta w kolanie. Od tego wszystkiego potwornie boli kręgosłup. Reszta do zniesienia.

Dopisek styczeń 2008:
Była potrzebna korekta zabiegu. Z racji tego przesunięcia na lewo i do góry. Teraz penis jest dokładnie tam, gdzie być powinien:) Podczas gojenia się skręcił, tak, że szrama nie biegnie wzdłuż górnej części tylko bocznej – kiedy penis jest w zwisie to w ogóle jej nie widać. Ogólny efekt zabiegu w skali 1/5 oceniam na 4.

Alex_ftm
Tadammmm !!
Jestem po III 🙂 (pierwszy etap)
Mój nowy przyjaciel ma 4 dni 🙂
Jak widać mam się dobrze skoro przy kompie śmigam 🙂
Operował mnie Kubasik w Poznaniu któremu po prostu postanowiłem zaufać i nie żałuję 🙂
Może nie będę mógł rywalizować z innymi w kwestiach rozmiarów ale mam !!
Mój Ci on nie ważne jak mały 🙂
Wybrałem tą metodę bo jest najmniej ryzykowna i szpecąca. Więc po akceptacji kilku tematów typu nie będę sikał na stojąco itd zostaje mi do zaakceptowania rozmiar itp.
Ale wiecie co…. 10 lat byłem z jedną kobietą, przed i po niej nie narzekałem na brak zainteresowania a przecież nie miałem nic więc teraz może być tylko lepiej !!
ceny: 5 500 PLN, potem proteza ok 3 500 i jądra ok 4 500

simplex
Bez wielkich wzruszeń i podniet stwierdzam po tygodniu od pierwszego etapu III – że jest nieźle. Kubasik był bardzo zadowolony po operacji, bo bez komplikacji przebiegła, wiec tym bardziej i ja jestem zadowolony. Muszę powiedzieć że spodziewałem sie większego bolu (zwłaszcza ze mam niski próg) – a tu naprawdę ok było i jest. Właściwie o środki przeciwbólowe prosiłem tylko na noc po operacji. Potem doskwierała mi w dużej mierze wymuszona pozycja.

Mam wrażenie ze mały jest dosyć duży 🙂 – w każdym razie jak na stan spoczynku, no i grubasek – ale jak zdążyłem sie zorientować, u Kubasika to standard. Zresztą polubiłem gościa (tzn Kubasika 😀 ), jest naprawdę budzący zaufanie.

davee666:
Operacja miała miejsce w dn. 01.04.2008 roku. Info pooperacyjne:
Zabieg został wykonany w Poznańskim Certusie, cena: 5500 zł. Penis ma 11 cm długości i 16 cm grubości, trochę niedługi biorąc pod uwagę mój wzrost (175cm), ale za to gruby (ważę 85 kg, więc płat tkanki tłuszczowej był spory). Z operacji jestem zadowolony, nawet mam lekkie czucie w penisie: gdy go dotykam, to czuję ten swój dotyk na skórze brzucha, ale ponoć z czasem to się zmieni. W środku penisa nie mam jeszcze protezy, jest jedynie tętnica, która go ożywia. Jest ciepły i miękki, fajny w dotyku; niestety pod spodem pozostał „dawny” narząd płciowy (którego należałoby się pozbyć przy następnych operacjach;-)). Największe minusy: jest krzywy, po lewej stronie tak jakby opuchnięty, ale to się naprawi przy kolejnych operacjach.

Jeśli chodzi o podejście doktora Kubasika oraz personel w Certusie to przyznaję, że obowiązuje tam zasada pełnego profesjonalizmu, wszyscy są życzliwi.

Teraz moje skromne rady: jeśli chcesz, żeby penis był odpowiednio długi i miał grubość nie odbiegającą od normy, to przede wszystkim dbaj o odpowiednią wagę ciała; rzuć definitywnie palenie i picie (trzeba dbać o tętnicę – to od niej przecież zależy długość fiuta). Ponadto, odnośnie protez, najpierw polecam przedłużyć i odpowiednio ukształtować nowego przyjaciela. Ja mam w planach założenie protezy, najpierw jednak wybiorę się na przedłużanie i wytworzenie żołędzi (żeby to jakoś wyglądało) a dopiero później włożenie protezy.

uwagi dopisane ponad 9 miesięcy od operacji:
1) penis wciąż jest przesunięty i spuchnięty
2) na lewym biodrze z boku, z którego pobierano płat skórny, jest spore zgrubienie (taka odstająca tkanka tłuszczowa) i wygląda to paskudnie
3) końcówka fiuta jest źle zaszyta – odstaje na końcu, wygląda jak zlepiony róg na pierogach z mięsem:-)
4) czucie bardzo słabe, swój dotyk nadal czuję z boku, a nie na penisie
5) podsumowując: troszkę żałuję, że operacja nie została wykonana DOKŁADNIEJ
Do tej relacji zostały dodane zdjęcia (szwy na boku, penis wkrótce po operacji i już wygojony)[/b]

Darko:
(operacja była wykonywana przez niepracującego już w zawodzie doktora Bieleckiego)
Jestem po III operacji u dr Bieleckiego (prawie 8 lat) i po protezowaniu (7 lat), mogę się więc podzielić spostrzeżeniami. Jeśli chodzi o samo wykonanie przeszczepu, niezależnie od metody, są pewne plusy; penis się przyjął, jest dobrze ukrwiony, rozmiar mieści się w normie: 11 cm długości i 13 cm w obwodzie. Tylko przy podstawie trzonu mam lekkie czucie, ale i to nauczyłem się cenić (np. czuję skurcze mięśni pochwy Partnerki). W środku mam protezę silikonową z drutem srebrnym (o ile mnie pamięć nie myli), czyli teoretycznie jestem gotów przez cały czas, mimo że nie jest mi niewygodnie w gatkach. Obsługa w klinice była znakomita… Ale na tym plusy się kończą. Penis jest trochę za wysoko, nie wygląda naturalnie (kształtem przypomina raczej pocisk niż to, czym być powinien), wzdłuż trzonu z przodu biegnie szeroka blizna po szyciu. Nie mogę oddawać moczu na stojąco, chociaż tym akurat najmniej się przejmuję; już kilka lat temu przestało mi na tym zależeć, inne rzeczy są dla mnie ważniejsze. I do tych ważniejszych rzeczy taki członek się niestety nie nadaje.

Wprawdzie proteza nadaje penisowi pewną sztywność, ale niewystarczającą, bo tylko w środku. Umożliwia wprowadzenie go pochwy, ale co z tego, skoro nie zmienia nieuniknionej miękkości skóry, z której w większości składa się penis. Można się kochać, jednak specjalnej przyjemności kobiecie się nie sprawia, zaspokojenie lepiej dać jej w inny sposób. Wcześniej kochałem się, używając tylko własnego członka, ale zrezygnowałem z tego pomysłu, szkoda stresu i poczucia niespełnienia jako mężczyzna. Dlatego we współżyciu z obecną Partnerką zacząłem korzystać z pomocników. Najpierw kupiłem żelową przedłużkę. Odpada, wprawdzie ułatwia wejście, ale jest przeznaczona dla biologicznych facetów z małym członkiem; przedłuża go, jednak nie zastąpi własnej sztywności. Później wypróbowałem trzy protezy na pasach puste w środku; jednej z nich bardzo nie polecam, obecnie używam lateksowej. Rezultat jest już duuużo lepszy, no i ta nieustająca erekcja. 😉 Jednak mimo ładnego anatomicznego kształtu lateks jest średni, daleko mu do imitacji naturalności, pasom również. Problemem stała się też… moja własna proteza, ponieważ ta konkretna nie pozwala wygiąć członka w górę na stałe, tylko sprężyście wraca do poprzedniego kształtu, ściągając nakładaną protezę w dół i psując kąt wejścia.

Darko II:
Podsumowując i uzupełniając mój pierwszy post – nie polecam metody Bieleckiego z następujących względów:

1. Po pierwsze i najważniejsze: penis nie nadaje się do satysfakcjonującego współżycia. Na niemożność sikania pod drzewkiem machnąłbym ręką; nieważne, że „mały” nie wygląda zbyt naturalnie. Zaakceptowałbym brak odpowiedniego czucia u siebie, byle tylko penis miał twardość wystarczającą do stymulacji wnętrza pochwy partnerki. NIE MA i przy tej metodzie mieć nie może. Niezależnie od tego, jaką wstawi się do wnętrza protezę. Jedyne miejsce, które charakteryzuje się taką twardością, to sam czubek penisa (tam skóra jest najcieńsza), ale ze względu na kształt „pocisku” nie zapewnia stymulacji podczas stosunku. Pochwa ma kontakt przede wszystkim z mnóstwem miękkiej skóry. Paradoksalnie – im penis jest grubszy, tym gorzej – tym większa ilość miękkiego ciała dzieli sztywną protezę od ścian pochwy. Parafrazując stary dowcip, człowiek czuje się tak, jakby gotowanym makaronem próbował grać w bierki. A kobieta czuje, że coś w środku jest, ale o sprawianiu jej w ten sposób niebiańskiej rozkoszy można zapomnieć.

2. Proteza przesuwa się w penisie i swoim „kanale” skórnym (między skórą a mięśniami brzucha). Przy tej metodzie nie da się jej „zaczepić” na kości łonowej. Dlatego gdy kochałem się tylko własnym penisem, bez żadnych akcesoriów, podczas stosunku musiałem trzymać ręką końcówkę protezy na brzuchu, żeby zachować długość penisa i w ogóle móc się poruszać w partnerce (ze względu na miękkość skóry).

3. Trzecie zastrzeżenie wiąże się już z konkretnym rodzajem protezy. Moja jest sprężysta, na czas trwania stosunku nie da się jej wygiąć w górę i utrzymać w takiej pozycji bez podtrzymywania – natychmiast wraca do poprzedniego kształtu. Gdy używałem lateksowych członków pustych w środku (na pasach), sprężystość mojej własnej protezy ściągała je w dół.

4. Penis umieszczony jest za wysoko, więc ewentualna proteza jąder wyglądałaby wręcz kuriozalnie – z kilkucentymetrową (u mnie ok. 5 cm) przerwą między penisem a jądrami.

Redukcja jabłka Adama
Zabieg wykonywał Mikołaj Kubasik.

Cena 2300 PLN

Zabieg trwa około 30-40 minut 🙂 Przed dostałam pół niebieskiej tabletki (żeby przenieść się w świat Matrixa i nabrać odwagi na wszystko 🙂 Ale tabletka niestety zawiodła mnie 🙂 nie dała żadnego kopa ani haju haha, trudno. Potem się położyłam na stole dr kazał tylko rozsunąć bluzkę na boki. Założyli mi zielone prześcieradło na głowę i to wszystko 🙂 Dostałam zastrzyk znieczulający miejscowo i pa.

Słychać tylko odgłosy ścierania i piłowania głupie wrażenie jest jak wycina kawałki ale nic nie czuć 🙂 po zabiegu została malutka blizna około 1 cm w miejscu najwyższego punktu jabłka przed zabiegiem.

Po samym zabiegu nie można prowadzić auta więc wskazane jest żeby przyjechać z kimś kto nas odwiezie do domku:) Mnie troszkę bolało ale nie tyle samo nacięcie czy opuchlizna po chrząstce co tchawica w środku z racji na to że dodatkowo pan dr ustawił cała krtań w dół i w bok (chyba nie potrafię tego dokładnie opisać ) w każdym razie zrobił mi się słodki dołek i pod innym kątem wchodzi wszystko w środek tworząc dołek pomiędzy ścięgnami szyi. Co do opuchlizny wyglądało – tak samo – jak przed zabiegiem jakiś miesiąc potem zaczęło schodzić i dopiero było widać efekty samego zeskrobanego jabłka.

Głos się nie zmienia – MIT jeśli nie masz fajnego to nie licz na to że się zmieni, jeśli masz fajny nie martw się pozostanie taki jaki był. Zabieg jest dosłownie kosmetyką 🙂

Meegi

Redukcja jabłka Adama
Zabieg wykonał dr. Bielecki.

Cena: 2000zł.

Jak wyglądał mój cały pobyt:
Przyjechałam o 8 do kliniki, wypełniłam mała ankietę potem (kolo 10) dostałam jakieś 3 tabletki na odwagę (głupi jaś). Poleżałam na łóżeczku z poczuciem lekkiego przymulenia i głupawki. Później zaliczyłam (chyba 13) przejażdżkę na salę operacyjną. Liczyłam, że lampy na suficie będą się tak fajnie rozmazywały, ale się rozczarowałam. Potem spacerek na stół, przypinanie mnóstwa przyrządów. W końcu dostałam usypiacz i sobie na moment odpłynęłam. Po tym momencie (czyli gdzieś o godz. 15) okazało się, że jestem już w swoim pokoju i że już jest po wszystkim.
Obsługa bardzo sympatyczna. Po zabiegu prawie nic nie boli – trochę dziwnie się jedynie przełyka, trochę jak przy przeziębieniu.
Sam zabieg wykonany był pod lekką narkozą. A potem jeszcze raz dostałam coś przeciwbólowego.

Ponadto dostałam zwolnienie lekarskie na 14 dni.
Żadnych negatywnych skutków do tej pory nie zauważyłam, jestem zadowolona.

Updejt po pół roku:
Blizna jest dalej widoczna i różowa mimo stosowania Contractubexu i Dermatixu. Przez pewien czas był przyrost blizny do chrząstki, ale już ustąpił. Efekt końcowy: jabłko mocno zmniejszone, lecz jeszcze troszkę widoczne (pod niektórym kątem i w niektórych pozycjach szyi)

Feary

Mastektomia
Zabieg wykonał dr. Bielecki.

Mastektomię przechodziłem u Bieleckiego (długo współpracował z Kubasikiem). Data: 2006 rok, efekt na zdjęciu.

davee666