dr n. med. Piotr Pankiewicz – psychiatra seksuolog, specj. 1 i 2 stopnia – prywatna praktyka i AMG

SWISSMED Przychodnia, Gdańsk, ul. Szeroka 121/122, telefon: (58) 300 07 80
SWISSMED Szpital, Gdańsk, ul. Wileńska 44
SWISSMED Przychodnia, Gdańsk, ul. M. Skłodowskiej-Curie 5, telefon: (58) 344 05 16

Centrum Diagnostyczno-Terapeutyczne PSYCHOMEDICUS
ul. Chrzanowskiego 38A, telefon: (58) 344 68 80, tel. kom.: 691 115 066
Przyjmuje prywatnie.

e mail: pankiew@amg.gda.pl

opinia pacjentki (m/k):

No wiec doktor P.P. to historia taka:
Przychodzisz do niego, on mówi że oki, podejmie się leczenia ma trochę doświadczenia w tej sprawie, także możesz mu zaufać. Na wstępie zapisał mi leki na depresje bo stwierdził że trochę mam depresje. Ja mu na to, ze absolutnie nie czuję się depresyjnie. Że jestem ogólnie hepi i w ogóle. On „widzę trochę w oczach, proszę wziąć na wszelki wypadek”. Dobra, wzięłam. No i on wcale nie bierze się ostro za badania tylko zaczyna mnie przekonywać do pozostania w dotychczasowej płci. Aha – ponieważ znalazła go mama, wiec nie chciałam szybko się od niego wynosić – musisz to wiedzieć żeby zrozumieć co będzie potem. Bo wyglądało na to że jego diagnozę ona zaakceptuje bez zastrzeżeń.

Poszłam z jego polecenia do jednego z lepszych diagnostów na Pomorzu. Psychologa. No i wynik, że jestem laska i koniec. Tylko trochę wysoka kliniczna skala histerii. Ale nie dał mi na piśmie, bo oni się znają dobrze, to mi podrzuci albo doktorowi P.P. wprost. Później byłam na badaniu hormonalnym z którego wynikło że poziom hormonów mam w sumie trochę za mało jak na faceta, a jeszcze nie do końca laska. Taki testosteron około tam 1-2, a norma żeńska jest do 1, męska – powyżej 3. Nieważne – nie chce mi się szukać w papierach jaka to jednostka. Zrobiłam też badanie płci genetycznej – i wyszła męska (czyli tak jak miałam z urodzenia). Parę innych badan też, ale te 3 sprawy są najważniejsze do pointy która będzie za parę linijek.

Doktorek mnie zwodził długo i przekonywał – a ja byłam przekonana że w sumie o to chodzi, żeby on miał pewność ze moja decyzja jest ugruntowana a nie pochopna i dlatego mnie tyle czasu podpuszcza, ze może jednak nie.

Przez to przeciąganie sprawy i parę innych osobistych zawirowań zrobiła mi się faktycznie depresja i wylądowałam w szpitalu.

Skomentował badania genetyczne: No właśnie – płeć genetyczna męska – czyli że trzeba zostać facetem. (Biedny nie doczytał co to aberracje chromosomalne i nie wiedział, że jakby mi wyszła żeńska, to by nie było mowy o zmianie płci).

Przy okazji zapytałam go ile TS leczył. Kilkanaście – dwadzieściaparę. O! Wszystkie prócz jednego odwiódł od leczenia i jest z tego dumny. TU MI SIĘ ZAPALIŁO CZERWONE ŚWIATEŁKO.

Jeden właśnie – nie dał się przekonać – i dziś ma dwubiegunową afektywną po operacji – mówi. Poza tym że (jak sprawdziłam) z medycznego punktu widzenia nie jest to możliwe to jest jeszcze jedna sprawa. Moja obecna doktorka zna tę osobę. Nie dwubiegunową afektywną tylko zespół depresyjno-lękowy i z zupełnie innego powodu. Znasz się trochę na psychologii-psychiatrii to widzisz że to spora różnica. Czyli – facet 2 razy skłamał. Ale o tym wszystkim dowiedziałam się później.

Gdy wyszłam ze szpitala się okazało że on mi przedawkował psychotropy. No bo jak ja nie chciałam jednak się poddać i zostać facetem, to on kombinował przy dawkach i lekach. A ja brałam, bo mama mówiła „lepiej bierz, to dla ciebie dobrze, on ci pomoże”. Miałam 2 próby. Jeszcze mam ślad na ręce. Odstawiłam leki. Po 2 tygodniach przyszłam do niego i mówię, że odstawiłam leki, to nie ma sensu, bo po nich czuje się gorzej, nie mam depresji, nastrój mi się po odstawionych lekach poprawił itd. I że chcę wreszcie hormony bo to już strata czasu.

On na to: proszę pójść do endokrynologa, dr. NN (nie ma po co go podawać)
Ja: Potrzebuję od pana papier.
On: Proszę bardzo – wypisał ale mi dał do ręki aż w drzwiach gabinetu.

Wyszłam, weszła następna osoba. Otwieram papier, a tam: „testy psychologiczne wykazały osobowość męską, hormony w normie męskiej, pacjent podjął decyzje o pozostaniu w dotychczasowej roli płciowej (tj. męskiej)”.

Nie mogłam się cofnąć bo był w gabinecie kto inny.
Napisałam pożegnalnego mejla.
Napisałam że jak mogę – to ostrzegę innych.
To chcę właśnie zrobić.

opinia pacjentki (m/k):

P.P. zrobił się strasznie arogancki w stosunku do pacjentów, nie tylko TS.
Przykład: „nie będę z panią rozmawiał o tym, pani jest za głupia, jak pani skończy 6 lat medycyny to może będzie pani w stanie coś z tego zrozumieć” – odpowiedz na prośbę o wyjaśnienie diagnozy zadaną przez koleżankę.
Ogólnie do doktora Pankiewicza NIE MA PO CO chodzić, nawet jak się nie jest TS.
Ostrożnie również z innymi „specjalistami” na psychiatrii w klinice AMG.

opinia:

Mimo iż nie miałam z nim kontaktu charakterze terapeutycznym a jedynie edukacyjnym, ten człowiek od początku napawał mnie strachem. Apodyktyczny, pewny siebie i przekonany o własnej racji nigdy nie był podatny na dyskusje. Zdawał się zawsze lepszym biznesmenem niż psychiatrą. w Klinice pełni dość nobliwe stanowisko. Przyznam, że celowo sondowałam niczego nie podejrzewającego pana P. w naszym temacie, na co jednoznacznie przedstawiał swój przeczący światopogląd. Podobną akcję prowadzi jego żona, która prowadzi szeroką działalność na terenie trójmiasta. Po moim ujawnieniu się nalegała bym podjęła terapie u jej męża w celu „naprawienia” sytuacji.
popieram także przedmówczynie, że klinika Psychiatrii przy Gdańskim Uniwerku Medycznym ( popularnym GUM-ie) to zdecydowanie nie najlepsze miejsce do poszukiwania pomocy wśród psychiatrów – dominuje brak wiedzy lub zaprzeczenie.
Generalnie przyznam, że po odejściu dr Chojnowskiej sytuacja w trójmieście jest trudna – nikt nie chce brać za nas odpowiedzialności :/